Seria: Prawo Milenium #1
Wydawnictwo: Galeria Książki
Data wydania: 13/05/2014
Liczba stron: 560
Ocena: 5/10
Mam problem z Trudi Canavan. Autorka ma wyobraźnię i książki
wyczarowuje jedna za drugą. Pewnie to przekłada się na jej niebywałą
popularność. To się jej chwali – na kontynuacje nie trzeba czekać za długo,
wszystko zależy tylko od szybkości i chęci polskich wydawnictw. Jednak będąc
maszynką do robienia opasłych i często rozbudowanych fabularnie książek
wpływa na to, że czegoś tam w środku brakuje, ale czego? Na to pytanie ciężko mi
jest odpowiedzieć, nawet w kontekście przeczytania jej ostatniej książki – „Złodziejskiej
magii”.

Zdecydowanym plusem tej książki jest kreacja obu światów,
podobnych od siebie, ale tak bardzo różnych. Świat Tyena jest światem maszyn,
szybowców, zeppelinów. Magowie są naukowcami i inżynierami podnoszącymi magię
na nowy, inny poziom. Poziom techniki i nowoczesnych wynalazków. Przyznaję, że
autorka dobrze czuje się w konwencji steampunku zapełniając świat wymyślnymi
środkami transportu i problemami jakie ściągają one na niczym niewinnych
obywateli, gdyż machiny mają to do siebie, że zżerają magię. I to bynajmniej
nie wolno, co przybliża powolutku groźbę magicznej zagłady. Z drugiej strony świat
Rielle jest prosty, konserwatywny i bardzo poddańczy. Magia jest ogólnie
zakazana, z wyjątkiem kapłanów służących Aniołom – tylko oni są na tyle czyści,
że mogą z mocy korzystać. Cała reszta pospólstwa za nawet nieświadome „okradanie”
z magii Aniołów może łatwo trafić do nieprzyjemnego więzienia, gdzie kara
będzie niczym w porównaniu do tej jaką mogą zadać ich boscy opiekuni. Jest to
świat klas społecznych, gdzie rodowe koligacje więcej znaczą w społeczeństwie
niż bycie splamionym magią człowiekiem.
Tak jak pisałam wyżej, zawsze mam problem z książkami Trudi
Canavan. Jej trylogie przeważnie są dosyć niespójne i rozwlekłe. Trylogia
Czarnego Maga czy Trylogia Zdrajcy nie były odstępstwem od tej reguły.
Pojawiały się lepsze części, ale też i takie, które zdarzało mi się męczyć i
czytać na siłę, bo chciałam wiedzieć jak skończy się historia. Jak
będzie z tą nową serią? Ciężko mi powiedzieć. „Złodziejska magia” nie jest
odkrywczą książką, nie porywa na kolana. W gruncie rzeczy, jest dosyć przewidywalna.
Osobiście mam nadzieję, że autorka zaskoczy mnie w kolejnych częściach, tak jak
to zrobiła w przypadku „Wielkiego Mistrza”, ale również obawiam się, że stworzy
historię na siłę, bez porywającej akcji, drugiego dna. Wynagradzają to jednak
ciekawi bohaterowie – zwłaszcza Rielle, która z każdym kolejnym rozdziałem
zrzuca swój kokon świętoszki i staje przeciwko całemu światu (od razu nasuwa mi
się na myśl Sonea z Trylogii Czarnego Maga, zaś Tyen jest jak klon Lorkina z Trylogii
Zdrajcy – niepokorny, zbuntowany i pakujący się w różnie konflikty!).
Czy to znaczy, że ta książka jest niewarta przeczytania? Fanom
autorki powinna się spodobać. Jakby nie było pani Canavan bazuje także i tu na
utartych schematach ze swoich poprzednich powieści. Nie ma więc zaskoczenia i
od razu wiadomo czego można się u niej spodziewać. Czytelników, którzy nigdy
nie mieli do czynienia z australijską pisarką przyjacielsko ostrzegam – nie znajdziecie
tu nic nowego co zburzy wasz świat i wprowadzi trochę zamętu. Nie tędy droga. „Złodziejska
magia” jest tylko ciekawą historyjką, którą szybko przeczytacie i jeszcze
szybciej zapomnicie.
Justyna
Ja już wolę czekać długo na kontynuacje, albo na kolejną książkę autora, tylko żeby się nie zawieść.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że przewidywalna, mam do ,, Złodziejskiej magii" mieszane uczucia.
Akurat lubię Trudi Canavan i zawsze daję jej szansę :) Jedyną serią, w której każda część była świetna to Era Pięciorga - reszta jest dosyć schematyczna.
UsuńPo fantastykę sięgam bardzo rzadko, więc wydaję mi się, że po tę książkę raczej nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńMi się często zdarza :) Ale znam dużo lepsze książki od tej, więc to raczej jako taka książka do poduszki :)
UsuńMimo wszystkich niedociągnięć i schematów jakie pojawiają się w książkach Canavan, i tak uwielbiam jej twórczość i z niecierpliwością czekam na kolejne powieści. Traktuje je po prostu jako miłą oraz lekką odskocznię od codzienności :P
OdpowiedzUsuńMam dokładnie tak samo! Canavan ma fajne pomysły, ale często zbytnio szaleje w swoich książkach. Teraz czekam co znowu wymyśli w kolejnych tomach tej serii. Mam nadzieję, że mnie zaskoczy :)
UsuńMoje klimaty. Zaczynam mieć coraz większe zaległości dotyczące książek tej autorki. Do tej pory przeczytałam tylko Trylogię Czarnego Maga i Uczennicę maga:)
OdpowiedzUsuńJa akurat przeczytałam wszystko co wyszło spod pióra tej autorki. Jedne historie były lepsze, inne gorsze :) Osobiście bym wolała, żeby autorka wydawała książki rzadziej, ale bardziej zajęła się przemyślaniem fabuły i wykonaniem :)
UsuńJak pierwszy raz przeczytałam opis tej książki, to miałam wrażenie, że czytam zapowiedź jakiejś kontynuacji Trylogii Czarnego Maga... A jednak to coś innego, nowego. Ktoś mi kiedyś powiedział, że tam płacą pisarzom za grubość nie jakość książki ;P Może dlatego czegoś w nich brakuje. Powyższą książkę przeczytam, bo odpowiada mi styl pani Canavan.
OdpowiedzUsuńMożliwe :) Książka jest spora objętościowo - chociaż ani Martina ani tym bardziej naszego polskiego Dukaja nie prześcignie ;) W sumie książkę łatwo można wziąć za kontynuację trylogii Czarnego Maga, mi bardziej jednak pasuje do Ery Pięciorga. Dla niewymagających to może nic nie znaczyć, dla reszty już to duży minus. Sama lubiłam styl Trudi Canavan, ale ostatnio coraz bardziej mnie męczy niestety!
UsuńBardzo dobra recenzja. Chyba muszę zacząć się na tobie wzorować ;)
OdpowiedzUsuńWidzę, że mamy bardzo zbliżone wrażenia jeśli chodzi o tę pozycję :)
Ja przeczytałem ją co prawda we czerwcu, ale nie znam poprzednich części.
Jeśli chodzi o recenzję, to u mnie sprawa przedstawia się tak:
http://dodeski.blogspot.com/2014/06/prawo-milenium.html
Życzę miłego dnia, od deski do deski :)
Widzę, że podobnie się zapatrujemy na nowe "dzieło" Pani Canavan. Szkoda, bo autorka ma duży polot jeśli chodzi o historię, ale zupełnie nie potrafi tego przekazać. Każda książka bazuje na tym samym schemacie, z tym samym typem bohatera/bohaterki. Znając poprzednie dzieła prawdopodobnie w kolejnych częściach możemy spodziewać się wielkiej wojny i wątków homoseksualnych. Ale pożyjemy i zobaczymy!
UsuńPS. dzięki!