Seria: Pieśń Lodu i Ognia #1
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2011
Liczba stron: 842
Moja ocena: 9/10
O „Grze o
tron” myślę, że każdy słyszał. Historia szybko podbiła serca, najpierw widzów,
a potem czytelników. Nie ukrywam, że gdyby nie serial, to możliwe, że nigdy bym
nawet nie zwróciła uwagi na tę serię. W 2011 roku, jak o serialu zaczynało się
robić głośno, postanowiłam – czemu nie poszukać książki? I tak, jako zapalona
czytelniczka, fanka fantastyki po ok. 5 odcinkach zaczytałam się w historii i
zostałam porwana w cudowny, mroczny, krwawy i zimny świat Georga R.R. Martina.
Od tego czasu minęły już 3 lata, miałam przyjemność przeczytać wszystkie wydane
dotąd tomy, co roku na przełomie kwietnia/czerwca przeżywałam każdy kolejny
odcinek serialu (mimo że i tak wiedziałam jak to się mniej więcej skończy w 5
tomie :D). I teraz w ramach walki z kolejną sesją postanowiłam odświeżyć tę
historię i jeszcze raz dać się zaczarować i znowu zatańczyć ze smokami:)

Temat, który
George Martin rozwija w swojej olbrzymiej sadze nie jest niczym nowym. Od
zawsze ludzie walczyli o władzę. Nie ważne jakim kosztem, ważne żeby rządzić,
wydawać rozkazy i mieć na zawołanie całe narody i grupy ludzi. Władza w
powieści jest czymś śliskim, owija się niczym wąż i zatruwa serca wszystkich
bohaterów. Jedni już do niej przywykli i niczym lwy chwytają się jej pazurami i
zębami nie wypuszczając jej z rąk. Inni się na nią przyczajają niczym wilki, by
móc po cichu, ale z większą rozwagą dostać władzę w swoje ręce. Jednakże
powolutku po władzę zaczynają sięgać jelenie, pełne gracji, dostojności i sprytu,
które potrafią boleśnie ukłuć swym porożem. Zaś na koniec na scenie pojawia się
ostatni gracz – wielki i starożytny smok, który ogniem potrafi ogrzać serca
wierzących i spalić na popiół nieprzyjaciół. W ten sposób o tron walczą
starożytne rody: lwich Lannisterów, wilczych Starków, jelenich Baratheonów i
smoczych Targaryenów. Wszystkie chwyty stają się dozwolone, zdrada goni zdradę,
śmierć coraz bardziej wisi w powietrzu, a zza starożytnego Muru powoli wyłania
się widmo zimnych i martwych ludzi, którzy chcą sprowadzić wieczną zimę i
zamienić ciepłą krew w twardy lód.
Mimo że
książka celuje w fantastykę, jest bardziej powieścią historyczną. Przez prawie
800 stron powieści czytelnik spotka się z walecznymi (ale też zakłamanymi)
rycerzami, weźmie udział w turnieju rycerskim, zobaczy jak wygląda codzienne
życie w zamku i w królewskiej rezydencji. Poczuje smród slumsów i dostanie gęsiej
skórki podczas zimnych (i często mrocznych) nocy na Murze. Uroni kilka (a nawet
i wiele więcej) łez po stracie kluczowego bohatera (prawdopodobnie wszyscy
wiedzą o kogo chodzi!). Życie w Westeros Georga Martina niczym nie różni się od
naszego średniowiecza. Mamy królów, kodeks rycerski, suwerenów, pomniejszych
lordów i wieśniaków, którzy pracują na roli. Na zamkach egzystują komedianci,
królów zabawiają błazny i minstrele. Księżniczki śnią o dzielnych rycerzach z
pieśni. Jednakże życie nie jest pieśnią, ani tym bardziej bajką. Zaś w grze o
tron zwycięża się albo umiera.
Dawno nie
spotkałam się z taką olbrzymią wyobraźnią autora i tak świetnie dopracowanymi
szczegółami. Ta historia wręcz żyje. Bohaterowie są pełnokrwiści, a dzięki
wieloosobowej narracji możemy wejść do umysłów wielu pozytywnych i negatywnych
bohaterów. Jest to świetny pomysł wymagający bardzo rozbudowanego warsztatu
pisarskiego. I tu George Martin stoi na bardzo wysokim poziomie. Książkę się
wręcz pochłania, a zakończenie każdego rozdziału może wręcz przyprawić co
delikatniejszych o zawał serca. Płacz i łzy gwarantowane, tak samo jak złość,
radość i duma. Co do tego jak historia się skończy…. myślę, że nikt tego nie
wie:) Teorie spiskowe ciągle krążą w powietrzu, a liczba wymyślonych przez fanów
zakończeń jest powalająca (sama czasami lubię poczytać gdybania ludzi na
różnych forach internetowych :D) Na razie pole do popisu jest ogromne, co nie
znaczy, że nie czekam z utęsknieniem na „Winds of Winter”! I wy drodzy
czytelnicy jeśli jeszcze nie porwał was świat „ Pieśni lodu i ognia” to łapcie
książkę w swoje ręce, a dopiero później zabierajcie się za serial! I
pamiętajcie, że zgodnie z dewizą Starków ZIMA NADCHODZI!
Znam serial, książki jeszcze nie czytałam.
OdpowiedzUsuńZawsze jest jeszcze czas, by książki przeczytać:) Niestety do najcieńszych nie należą, chociaż dla mnie to nawet zaleta :D
UsuńCo prawda nasze opinie o wielu książkach są rozbieżne, ale bardzo mi się podoba to, jak piszesz i będę do Ciebie zaglądać :)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam
PS. błagam, wyłącz weryfikację obrazkową :)
Dzięki - wyłączyłam :) Osobiście też mnie to strasznie irytuje na innych blogach :P A co do opinii - każdy jest inny :) Chociaż ja ostatnio stałam się strasznie krytyczna w stosunku do wielu książek :) Taka już moja malutka wada :D
UsuńPozdrawiam i dziękuję za opinie :)
Baaaardzo chcę przeczytać, mam w planach już od dawna, chciałam najpierw skończyć wszystkie części zanim wezmę się za serial, ale w sobotę wieczorem miałam chwilę słabości i włączyłam 1 odcinek, a obejrzałam dokładnie 1min. 32s., internet zaczął mi się tak ścinać, ze nie było sensu, to chyba jakiś znak haha, więc na razie przesuwam oglądanie na później :D
OdpowiedzUsuńJa miałam to szczęście, że zawsze oglądałam w TV :) Co do serialu, to 1 odcinek średnio mi się podobał i nawet zwątpiłam w sens dalszego oglądania. Dopiero jak zaczęłam czytać zakochałam się w tej serii:)
UsuńJa miałam tak z Harrym Potterem, najpierw oglądałam filmy, ale tylko dwa, bo jakoś mi się to nie spodobało, ale gdy przeczytałam książki, nagle zrozumiałam, dlaczego ta seria ma tak wielu fanów i wtedy też zakochałam się w filmach :D "Grę o tron" spróbuję najpierw przeczytać, mam nadzieję, że wytrzymam :D
UsuńAkurat ja Harrego Pottera poznałam dzięki książkom :) Wtedy jeszcze na film się nie zanosiło, więc tak na spokojnie czytało się pierwsze 2 części :) Ale prawda - filmy były i lepsze i gorsze, chociaż i tak się oglądało :D
UsuńTeraz też oglądam i się zachwycam, choć wcześniej jak ktoś mówił "Harry Potter" patrzyłam na niego z pod byka(a znałam takie dwie wielkie fanki, więc...), co to książka może zrobić z człowiekiem :D Ja muszę skończyć w te wakacje czytać, bo tylko 4 części przeczytałam :D
UsuńNajwiększy i chyba jedyny minus książki to, to, że Martin zabija głównego bohatera :o
OdpowiedzUsuńAkurat u George'a Martina nie ma jednego głównego bohatera :) Można powiedzieć, że głównym bohaterem jest każda postać, która jest narratorem, a do " Tańca ze smokami" jest ich całkiem spora liczba :) Chociaż nie przeczę, że autor lubi pozbywać się znaczących postaci :)
UsuńDużo słyszałam o tej książce, może za jakiś czas...
OdpowiedzUsuńUwielbiam "Pieśń Lodu i Ognia" tak jak napisałaś seria żyję, czytam kolejne tomy i zastanawiam się, jak ta historia może się skończyć, przecież to by była zbrodnia. Z drugiej strony, gdyby autor jej nie napisał byłoby jeszcze gorzej...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Historia musi się skończyć - ja przynajmniej muszę wiedzieć kto zasiądzie w końcu na tronie!!! Chociaż czytałam sporo opinii, że nie Martin nie powinien zakończyć serii happy endem. Z jednej strony się zgadzam, ale z drugiej boję się, że ostatnia część zakończy się zimą! A tak z innej beczki, ostatnio pojawił się 1 rozdział z "Winds of winter" :D
UsuńŚwietna książka, kraina Winterfell szalenie interesująca :) Martin uwielbia uśmiercać swoich bohaterów :) nie wolno się do nich przyzwyczajać, ale weź i się nie przyzwyczajaj... Każdy pewnie ma swojego ukochanego bohatera :D
OdpowiedzUsuńPrawda! Chociaż ja mam tu sporo ulubionych bohaterów :) Jednak wiem, że lepiej się nie przyzwyczajać, bo nie wiadomo jak cała ta historia się skończy...
UsuńKocham całą serię i z wielką przyjemnością polecam Ci każdy jej tom :)
OdpowiedzUsuńDziękuję! Sama już czytałam wszystkie dostępne tomy, ale nie mogłam się powstrzymać i z chęcią znowu wróciłam do czytania :)
UsuńDoskonała powieść! Mogę ją z czystym sumieniem polecać innym :D
OdpowiedzUsuńJa tak samo! Naprawdę rzadko zdarza się tak dopracowana saga, gdzie bohaterowie żyją i my żyjemy wraz z nimi! Wiem, że teraz obecnie Gra o tron jest na ustach wszystkich i Martin dosyć dobrze wykorzystuje tę falę popularności :) Mam tylko nadzieję, że zaowocuje ona w końcu 6 tomem!
OdpowiedzUsuń